Poznajcie Kubusia! Ten dzielny chłopczyk walczy o swoje zdrowie od pierwszych chwil życia. Kiedy przyszedł na świat, musiał być resuscytowany z powodu niedotlenienia. Po wykonaniu niezbędnych badań
Fundacja Miej Serce. ul. Jankowicka 9. 44-201 Rybnik. Bank PKOBP 20 1020 2472 0000 6202 0364 1610. Tytułem: bartosz janiszewski - Subkonto nr 102108202.
Organizacja non-profit w Fundacja Miej Serce 1mo Report this post Pomóż: https://lnkd.in/d92jNf2S #fundacjamiejserce #miejserce #pomagam #fundacja #FMS. Tomasz Olszewski - Subkonto Nr 102084302
Sprawdź NIP, REGON i KRS firmy FUNDACJA "MIEJ SERCE". Przeczytaj opinie jej klientów. Dowiedz się jakie są powiązania pomiędzy firmami. Dane z rejestru KRS.
Zuzia ma 11 lat i potrzebuje wsparcia. Jako dziecko z Zespołem Downa jest pod opieką wielu specjalistów, takich jak endokrynolog, okulista, gastroenterolog, ortopeda. Rok temu u dziewczynki
Eryk ma 11 lat. W zerówce zdiagnozowano u niego zespół Aspergera. Niestety do dziś chłopiec zmaga się z wieloma przeciwnościami. Świat go nie rozumie a on nie…
. Fundacja Miej Serce – akcja Koperta z lizakiem Każdego dnia do naszych skrzynek pocztowych trafiają dziesiątki rozmaitych listów i ulotek. Jeden z nich jest wyjątkowy, to ten dostarczony przez sympatyków... 20 września 2016, 14:27
Proszę przeczytaj do końca i daj mi szansę na życie! Nazywam się Lenka, przyszłam na świat troszkę wcześnie bo w 36. tygodniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia. Nie oddychałam, moja mamusia była przerażona nie mogąc się doczekać pierwszego płaczu, a strach potęgowali biegający dookoła mnie lekarze. Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność aż w końcu krzyknęłam, ale nie przyniosło to dużej ulgi mojej mamie, bo zabrali mnie od razu na oddział intensywnej terapii. Zaraz po urodzeniu zdiagnozowano u mnie stwardnienie guzowate, a jeden z guzków był dosyć duży i do tego miałam go na serduszku. Wiesz, że serce jest wielkości zaciśniętej pięści? A maja piąstka była naprawdę malutka kiedy się urodziłam. Już 2 dni po narodzinach musiałam przejść operację na sercu, bo jeden z guzów blokował przepływ krwi! Tak poważna operacja na tak malutkim i ważnym narządzie nie obyła się bez komplikacji. Nie mogłam oddychać, a w lewym płucu zbierała się woda, dwa razy musieli mi zrobić drenaż i ściągać wodę, aż w końcu zostałam podłączona do respiratora. Moje obie nerki nie funkcjonowały i musiały zostać zacewnikowane przez nacięcie mojego malutkiego ciałka i wprowadzenie cewnika bezpośrednio do nerki. W ciągu całego pobytu w szpitalu kilkanaście razy miałam przetaczaną krew. Normalnie robiłyby to nerki, a tak wystawały z mojego drobnego ciałka kolejne rurki. Ciągnęło się to tygodniami. W szpitalu spędziłam pierwszy miesiąc życia, samotnie i w bólu, nie widząc mamy, aż pewnego dnia coś drgnęło i zaczęłam samodzielnie oddychać. Potem zaczęła pracować jedna nerka i niedługo później druga. Po wielu tygodniach mama mogła mnie przytulić pierwszy raz w życiu! Nie mam jeszcze roczku, a ciągle mnie badają i diagnozują. Nie wiemy jeszcze wszystkiego. Moja choroba atakuje guzkami różne narządy. Znajdują się na sercu i w głowie. W konsekwencji zapis EEG wykazał u mnie padaczkę, najpierw bez ataków, a od niedawna z atakami. Dostaję leki, ale dopóki nie pozbędę się guzków to niewiele można zrobić. Regularnie jeżdżę z rodzicami do Centrum Zdrowia Dziecka na diagnostykę. To aż 600 km od mojego domu. Taka trasa jest wyczerpująca pod każdym względem, fizycznym jak i finansowym, bo nie sposób tego zrobić w jeden dzień. Dodatkowo przez te wszystkie komplikacje mam zaległości rozwojowe. Normalnie powinnam już powoli zacząć chodzić, a raptem potrafię się obrócić z boku na bok, nie siadam i nie raczkuję. Jeżdżę na rehabilitację 3-4 razy w tygodniu. Rodzice robią co mogą, ale to nie wystarcza. Mam szansę na normalne życie, ale nie mogę przestać ćwiczyć. Im więcej godzin rehabilitacji dostanę, tym lepsze będą efekty. Bardzo ważne jest, szczególnie teraz kiedy szybko rosnę i szybko się rozwijam, aby nie zabrakło mi ani jednej godziny rehabilitacji. Niestety pieniążki jakie mieli rodzice topnieją w zatrważającym tempie. Tylko dzięki takim ludziom jak Ty, ludziom dobrego serca, będę miała szansę na dzieciństwo. Marzę aby zacząć chodzić i mówić, by móc w lepszych czasach iść z mamą na plac zabaw i bawić się z innymi dziećmi tak, jakby mnie nigdy nie spotkały te okropności. Łatwo nie będzie, wiem o tym, ale proszę daj mi szansę na normalne życie. Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia! Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym! PS. Ważne jest, by nie odkładać tej pomocy na później i pomagać jak najszybciej! Lenka Klamrzyńska - Subkonto nr 101867002
Internetowe reklamy zbiórek fundacji Miej Serce z Rybnika, której prezesem jest Jacek Ryszka Pomóż! Wpłać! Uratuj! Na liście Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej jest 7348 fundacji. Jak działają? Kim są ludzie, którzy stoją na ich czele? Nie sposób prześwietlić wszystkich, więc skupiliśmy się na jednej – Fundacji Miej Serce. W ciągu roku na promocję w mediach wydaje – bagatela – 585 tys. zł. Szanowny Czytelniku! Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock). Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego. Kliknij tutaj, aby zaakceptować „Nadzieja zawsze umiera ostatnia…. POMÓŻ MI”. Dramatycznemu apelowi towarzyszy wstrząsające zdjęcie. Twarz i klatka piersiowa wymęczonego chorobą kilkulatka poklejone są plastrami. Plastry podtrzymują podłączone do ciała plastikowe rurki. To reklama na jednym z internetowych portali. Jeden klik i jesteśmy na stronie fundacji Miej Serce. Fundacja jest z Rybnika, ale jej banery reklamowe pojawiają się na portalach ogólnopolskich i lokalnych. Taka kampania musi kosztować majątek. To dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się tej fundacji bliżej. Dwie fundacje, jedna prężnie działa Z fundacją zaczynam rozmawiać w połowie grudnia. W pierwszych mailach prezes Jacek Ryszka dziękuje za zainteresowanie. – Każda promocja naszych podopiecznych jest na wagę złota – podkreśla. Fundacja „Miej Serce” została założona w 2010 roku. Zarejestrowana w Rybniku przy ul. Gliwickiej 109, niecały rok później zmienia siedzibę na Jankowicką 9. To budynek z szyldem lokalnego przewoźnika – Transgóru. Wśród sąsiadów: psycholog, ubezpieczenia, biuro rachunkowe. Przez pierwsze pięć lat funkcję prezesa pełni Witold Ryszka (rocznik ‘62), a wiceprezesa Jacek Ryszka (rocznik ‘86). W 2015 r. prezesem zostaje Jacek Ryszka, a wiceprezesem Marta Ryszka (rocznik ‘90). W jakim celu Jacek Ryszka w 2014 r. zakłada drugą fundację? Początkowo nosi ona nazwę „Nobelium”, w 2019 zmienia nazwę na „Miej serce i pomagaj”. Trzy razy zmienia też adres (przynajmniej na papierze). Z Żor przenosi się do Gliwic, a następnie do Katowic do biurowca przy Adama Mickiewicza 29. To popularne w Katowicach miejsce na prowadzenie wszelkiej działalności. Wirtualne biuro pod tym „prestiżowym adresem” można mieć już od 99 zł za miesiąc. W przeciwieństwie do pierwszej fundacji nie jest to organizacja pożytku publicznego. Działalność? Pomoc społeczna, działalność charytatywna czy „upowszechnianie tradycji narodowej”. Jak informuje nas Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, obie fundacje sprawozdania z prowadzonej działalności składają terminowo. Pół tysiąca podopiecznych „Miej Serce” w połowie grudnia 2021 miała 586 podopiecznych. Niewykluczone, że obecnie jest ich więcej, bo prezes Ryszka wcale nie ukrywa, że zależy mu na jak największej liczbie dzieci, którym rodzice otworzą subkonto. – W dobie internetu marketing jest bardzo ważny, aby rozwijać organizację – stwierdza Jacek Ryszka. Do rodziców chorych dzieci dociera głównie za pomocą płatnych reklam na Facebooku, w prasie i radiu. Czym przyciąga rodziców? Prowadzenie subkonta jest bezpłatne, a jego rejestracja błyskawiczna. Nie ma też żadnych opłat ani prowizji. Stworzenie profilu dziecka jest bajecznie proste, a formularz jest pełny podpowiedzi: „Możesz pisać tak, jak by to pisało dziecko np.: Urodziłem się w 2020 roku...”. „Aby zwiększyć szanse na otrzymanie darowizny warto dodać zdjęcia np. ze szpitala lub ukazujące chorobę.” Ostatnim krokiem do utworzenia profilu i subkonta jest dołączenie skanu lub zdjęcia orzeczenia o niepełnoprawności. Brak takiego dokumentu nie jest jednak problemem – „akceptujemy również zaświadczenie lekarskie, wypis ze szpitala, opinię psychologa”. Nie masz żadnego z tych dokumentów? „Możesz je dodać później”. Duże dzieci, wiele stron W fundacji pracują cztery osoby. Ich zatrudnienie kosztuje rocznie 358 tys. zł. Czym się zajmują? – Obsługą podopiecznych – odpowiada prezes. Na swoich stronach fundacja zapewnia: „organizujemy internetowe akcje charytatywne dla naszych podopiecznych”. Pytany jakie konkretnie były to akcje w 2020 i 2021 roku prezes odpowiada: – Promocja profili podopiecznych na Facebooku i Google. Pytam też o konkrety innej obietnicy: „Aktywnie pozyskujemy darczyńców”: – Edukujemy rodziców jak na własną rękę promować swoje profile – tłumaczy Jacek Ryszka. Jako ekspert od marketingu internetowego, zakłada kilka różnych stron internetowych, które wzajemnie do siebie linkują. – W celu pozyskania podopiecznych – nie ukrywa. I tłumaczy: – Są to tzw. landing page pod dane reklamy. Pozwala nam to monitorować skuteczność danych reklamodawców. A jest co monitorować, bo rocznie na reklamę i promocję fundacji wydaje 585,9 tys. (dane za 2020 r.). Według prezesa to wcale nie jest dużo. – To raptem 11 proc. naszego budżetu – stwierdza. Ulotka, lizak i blankiet na 19,90 zł Jako szef agencji marketingowej (o innych działalnościach Jacka Ryszki piszemy dalej) kilka lat temu próbuje „rozbić bank” niestandardową jak na polskie warunki akcją. Mieszkańcy niektórych polskich miast wyjmują ze skrzynek koperty. Prośbie o wsparcie towarzyszy lizak i blankiet wpłaty na 19,90 zł. Czy akcja się udała? Na pewno nagle o fundacji, która wówczas ma tylko kilkudziesięciu podopiecznych, robi się dość głośno. Choć niekoniecznie w pozytywnym sensie, bo to co u jednych wzbudziło współczucie i chęć natychmiastowej pomocy, innym daje do myślenia. Ci bardziej wnikliwi wygrzebują w internecie sprawozdanie fundacji za 2014 rok i dzwonią do mediów. Czytelnik Głosu Koszalińskiego zastanawia się, że skoro przychody fundacji przekroczyły 700 tys. zł, to dlaczego na bezpośrednią pomoc, jak rehabilitacja czy materiały szkolne, wydaje jedynie 37 tys. zł? – Rzeczywiście wydaliśmy sporo na promocję 1 procenta. Wszystkie fundacje tak robią. Nawet pan Jerzy Owsiak powiedział kiedyś, że każda złotówka zainwestowana w promocję zwraca się 3-4-krotnie – tłumaczył na łamach Głosu prezes Ryszka. – W rezultacie zebraliśmy ponad 600 tys. zł. Ponad 300 tys. pozostało w fundacji i są one wykorzystywane na jej normalną działalność. Natomiast nowe wpływy od darczyńców trafiają na subkonta podopiecznych, które funkcjonują od 2015 roku. Pod lupą wojewody Czy to właśnie akcja z lizakami ściągnęła na fundację uwagę wojewody śląskiego? – Kontrola została przeprowadzona w związku z corocznym poleceniem wiceprezesa Rady Ministrów przewodniczącego Komitetu do Spraw Pożytku Publicznego Piotra Glińskiego, który w piśmie z 5 marca 2019 r. polecił sprawdzenie organizacji pożytku publicznego, w tym Fundacji „Miej Serce” – informuje Alina Kucharzewska, rzeczniczka wojewody śląskiego. – Kontrola była przeprowadzona w zakresie oceny prawidłowości wydatkowania otrzymanych środków pochodzących z 1 proc. podatku, w tym na prowadzenie promocji w rozumieniu ustawy OPP. Urzędnicy pod lupę biorą lata 2018 i 2019. Działalność fundacji oceniają pozytywnie, choć dopatrują się drobnych nieprawidłowości w księgowaniu wpłat z urzędów skarbowych (2 na 30 przypadków) czy „nieprawidłowym ujmowaniu na koncie dotyczącym 1 proc. kosztów dotyczących działalności gospodarczej” (3 na 9 kontrolowanych przypadków). Chodziło o amortyzację skody octavia (1285 zł), telefonu Samsung SM 970 (3298 zł) i falcarki (3099 zł). W raporcie pokontrolnym urzędnicy punktują też błędne księgowanie zakupu polisy OC dla dwóch fiatów Scudo (po 2770 zł każda). Ale – jak podkreślają – „wszystkie skontrolowane za lata 2018-2019 wydatki były zgodne z celami statutowymi fundacji.” W liczącym 21 stron dokumencie znalazła się też informacja o zakupach fundacji. W latach 2018-2019 „nabyła środki trwałe” w postaci dwóch samochodów (Dacia Dokker i Dacia Lodgy) i dwóch falcarek. Jacek Ryszka to także „Najbardziej kreatywny Polak w biznesie 2020” magazynu Brief. (fot. magazyn Brief) Papier, internet, pensje czyli co ile kosztuje Z raportu finansowego Fundacji Miej Serce za rok 2020 wynika, że: Przychody to 5 mln 647 tys. zł (w większości z działalności statutowej: 3,4 mln zł z darowizn od osób fizycznych, 86 tys. od osób prawnych, 2 mln zł z 1 proc.). Do przychodów liczą się także wpłaty na subkonta poszczególnych dzieci. Koszty to 5 mln 180 tys. zł. Na co wydaje fundacja? * 3 mln 955 tys. zł na pomoc niepełnosprawnym * 585 tys. zł na reklamę 1 proc. * 632 tys. zł to „koszty administracyjne” Co konkretnie składa się na „koszty administracyjne”? – To podstawowe koszty funkcjonowania organizacji takie jak czynsze, księgowość, koszty funkcjonowania biura, druku, poczty, telefon, internet, papier etc. – wylicza prezes Ryszka. Wynagrodzenia pracowników? – Rocznie to 358 tys. zł brutto. W pełni finansowane ze środków własnych fundacji – podkreśla Ryszka. A samego zarządu? – Średnio miesięcznie 11 380 zł brutto – podaje prezes. Dopytywany o rosnący z każdym rokiem fundusz własny (na koniec 2020 r. to 3,1 mln zł) tłumaczy: – Są to w większości środki na subkontach podopiecznych, które nie zostały wykorzystane w danym roku. I podkreśla: – My w 99 proc. skupiamy się na edukacji rodziców, aby sami mogli pozyskiwać sobie środki, a nasze dofinansowania są tylko dodatkiem. Każdy z rodziców ma od nas pełne wsparcie merytoryczne jak to robić. Najpierw siebie, potem dzieci Pani Patrycja subkonto dla 8-letniego Michała zakłada w listopadzie. – Wizyty prywatne lekarzy, turnusy rehabilitacyjne, to wszystko kosztuje. Z fundacji przysłali mi ulotki, mam też zbierać na fundację faktury. Jak będę mieć środki na subkoncie, to mi te faktury rozliczą. Na razie widzę, że jest 83 zł. Znajomi dopytywali czy wiem co to za organizacja. Mówią, że wolą dać mi pieniądze do ręki, bo to różnie bywa. Fundacje najpierw utrzymują siebie, potem dzieci. Mama 15-letniego Kacpra: – W 2018 jeździłam z dzieckiem do szpitala, fundacja opłaciła mi hostel. Wtedy też ludzie bardziej wpłacali – miałam ok. 1000 zł z 1 proc. Teraz to niecałe 500 zł. Mam też konto na Różnica jest taka, że tam są prowizje, a na Miej Serce nie ma żadnych. Tam widzę wysokości poszczególnych wpłat, a tu tylko saldo mojego subkonta. Pani Katarzyna z Lublina: – Wysłali kupę ulotek i tyle. Sama po mieście mam z nimi ganiać? Wysyłałam fundacji faktury za leki i wizyty, ale w końcu uznałam, że nie ma to sensu. W listopadzie dostałam z 1 proc. 81 zł. Na dwie recepty wystarczy. Jak to działa Zakładam fikcyjny profil na stronie fundacji. Na moje pytania odpowiada pani Ola. – Nie pobieramy żadnych opłat ani prowizji od prowadzenia subkonta – podkreśla. – Rozliczenia darowizn odbywają się u nas raz na miesiąc z całego poprzedniego miesiąca. Cały czas mogą państwo sprawdzać stan subkonta po rozliczeniu logując się na konto – tłumaczy. – Pieniędzy nie można „wypłacać” w dowolnym momencie z subkonta, ponieważ my jako organizacja ponosimy odpowiedzialność za finanse. Aby otrzymać od nas przelew trzeba najpierw wysłać faktury. Jeśli dana faktura przewyższa zebrane środki to można poprosić sprzedawcę aby dopisał rozdzielność zapłaty (na dole faktury). – Może pani się starać o dofinansowania z fundacji – są przyznawane raz na miesiąc dla najbardziej potrzebujących podopiecznych (takich, którzy mają mało środków, bądź jest jakaś pilna sytuacja i zakup do opłacenia). W tym celu należy wysłać do nas wniosek – może być mailowo. Człowiek – orkiestra Choć fundacja obraca rocznie kwotami powyżej 5 milionów złotych, to wcale nie tutaj skupia się biznesowa działalność Jacka Ryszki. W internetowych rejestrach spółek można znaleźć ślad po wielu, które Jacek Ryszka zakładał w przeszłości. To PPUH Karman. Ta najnowsza – Surrogate – zaczyna działalność w styczniu 2018. W październiku 2020 spółka zmienia nazwę – od tej pory to S200. Z dokumentów Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że główna działalność firmy to „roboty budowlane związane ze wznoszeniem budynków”, ale w branży funkcjonuje jako agencja marketingu internetowego. Na stronie on sam przedstawia się jako „ekspert, inwestor oraz wieloletni praktyk ds. marketingu i sprzedaży domów jednorodzinnych.” Za pośrednictwem tej strony można umówić się na 15-minutową bezpłatną konsultację. Można też wykupić kurs on-line „Jak zarabiać na nieruchomościach nie wykładając własnego kapitału”. Koszt: 5990 zł. – Stwórz wieloletni i stabilny biznes odporny na pandemię i inne zawirowania rynkowe – zachęca. Jacek Ryszka to także „Najbardziej kreatywny Polak w biznesie 2020” magazynu Brief. Gala Finałowa plebiscytu odbyła się w Centrum Kreatywności Targowa w Warszawie we wrześniu 2020 r. Ze 174 zgłoszonych projektów kilkunastoosobowa kapituła wybrała 50. Na najwyższym podium stanął Jacek Ryszka i jego aplikacja Surro. – To bardzo futurystyczny produkt – mówił ze sceny laureat. To narzędzie do wynajmowania ludzi, którzy podczas livestremingu fizycznie sprawdzą coś dla nas na drugim końcu Polski czy świata. Aplikacja jeszcze nie działa. Co fundacja to inne zasady Wysokość opłat i prowizji każda fundacja reguluje swoim własnym regulaminem. I tak warszawska fundacja Avalon na swojej stronie w dziale „Koszty widoczne i ukryte naszej działalności” informuje, że od darowizn pobiera 3 proc. wartości wpłaty, a od wpłaty z 1 proc. podatku – 10 proc. Po zalogowaniu na subkonto widać wszystkie wpłaty i pierwsze litery mienia i nazwiska wpłacających. Inaczej jest np. w lubelskiej fundacji Fuga Mundi. Tu od wszystkich wpłat fundacja pobiera 10 proc. Podopieczni nie mają własnych subkont. Wszystkie wpłaty trafiają na jedno wspólne konto. By uzyskać informację o kwotach na konkretnego podopiecznego trzeba do fundacji zadzwonić. Nadzór nad fundacjami sprawują organy samorządu lokalnego i właściwe ministerstwa. Na liście Ministra Rodziny i Polityki Społecznej ( jest 7348 fundacji. To stan na 30 czerwca 2021 r., wykaz ma zostać zaktualizowany „niebawem”. Co może minister? Organowi nadzoru (Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej) przysługuje prawo do „kontroli działalności fundacji będącej instytucją obowiązaną w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (Dz. U. z 2021 r. poz. 1132 ze zm.) w zakresie zgodności jej działania z przepisami ww. ustawy.” – Przepisy ww. ustawy nie przyznają jednak organowi nadzoru prawa przeprowadzania kontroli działalności nadzorowanych fundacji, w zakresie innym niż wymieniony w art. 14a ustawy o fundacjach – tłumaczy Wydział Prasowy Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Fundacje posiadające status OPP (organizacje pożytku publicznego – można im przekazywać 1 proc. podatku), w zakresie sprawozdań ze swojej działalności podlegają nadzorowi Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, zaś w zakresie prowadzonej działalności pożytku publicznego podlegają nadzorowi i kontroli Przewodniczącego Komitetu ds. Pożytku Publicznego, którego uprawnienia w tym względzie wykonuje Departament Społeczeństwa Obywatelskiego w KPRM. (fot. Agnieszka Antoń-Jucha) Zanim dasz – dobrze sprawdź Wolontariusza Fundacji „Jesteśmy Ludźmi” spotkaliśmy przed Lidlem przy ul. Koncertowej w Lublinie. Z identyfikatora wynika, że zbierał na 3-letniego Marka, który cierpi na „Opóźniony rozwój psychoruchowy Malaglowie” (pisownia oryginalna). Błędów (nie tylko literówek) nie brakuje w opisach wielu innych dzieci na stronie fundacji Można tam też przeczytać, że „naszym celem jest przede wszystkim podnoszenie nastroju przechodzących osób. Szczerze lubimy obdarzać uśmiechem otaczających nas ludzi. Nasi wolontariusze trzymają słodkie upominki i markowe naklejki.” Fundacja została założona w maju 2020 r. jako Fundacja „Ręka Miłości”. W październiku 2021 organizacja zmieniła nazwę i siedzibę (obecnie to ul. Hoża 64 w Warszawie). Prezesem jest Mileisha Ahnesa (rocznik 91), a wiceprezesem Antoni Benson. Sprawozdania finansowego za 2020 r. w bazie KRS brak. Na swojej stronie fundacja podaje, że ma oddziały w trzech w miastach. Dyrektorem w Lublinie jest Maksym Lopaticky, w Warszawie Oleh Rudenok, a w Szczecinie niejaka Alina (nazwiska brak). Czy zbiórka pieniędzy na ulicy jest legalna można sprawdzić na tej stronie. Możemy tam przeczytać, że obecnie fundacja „Jesteśmy Ludźmi” prowadzi dwie zbiórki publiczne. Jedna rozpoczęła się 8 marca 2021, trwa „permanentnie”, na terenie całej Polski, pod hasłem „Nadzieja na lepsze jutro”. Do puszek i skarbonek pieniądze na „wsparcie seniorów i dużych rodzin” zbiera 14 wolontariuszy. Druga zgłoszona przez fundację zbiórka rozpoczęła się 4 marca, również jest „permanentna”, również na terenie całego kraju, a wolontariuszy jest 15. Cel tej zbiórki to „wsparcie podopiecznych w walce z nowotworem”.
PILNE! Proszę przeczytaj do końca i daj mi szansę na życie! Nazywam się Jaś, urodziłem się wcześnie, ponieważ moja mamusia miała tzw. zespół HELLP, co stwarzało zagrożenie dla jej oraz mojego życia. Po urodzeniu ważyłem tylko kilogram, to średnio 3 razy mniej, niż dziecko urodzone w dziewiątym miesiącu ciąży! Niestety nie zawsze życie układa się tak jakbyśmy chcieli, bo i tym razem nie obyło się bez komplikacji. Przyszedłem na świat z wrodzonym zapaleniem płuc, a przez niedotlenienie dostałem zamartwicy, do tego mam czterokończynowe porażenie, wiotkie nóżki i wzmożone napięcie mięśniowe w rączkach. Nie potrafię raczkować ani siedzieć samodzielnie co bardzo utrudnia życie, a przejście do pozycji siedzącej możliwe jest tylko za pomocą specjalnego krzesełka rehabilitacyjnego. Bardzo ważne dla mojego zdrowia są codzienne ćwiczenia, abym nie zostawał za mocno w tyle za innymi dziećmi, bo niećwiczone mięśnie bardzo szybko zanikają i mogą uniemożliwić jakiekolwiek poruszanie się w przyszłości, co chyba będzie największą moją tragedią jeśli do tego dojdzie! Dlatego tak ważna jest stała rehabilitacja, szczególnie u takich maluszków jak ja, które w szybkim tempie powinny nabywać nowych umiejętności takich jak dźwiganie główki, czy obracanie na boczek, oraz siadanie, raczkowanie, wstawanie czy chodzenie. Przeważnie dzieci zdrowe osiągają to w rok, a ja jeszcze tego nie potrafię. Zły los sprawił że większość tego ważnego pierwszego roku życia uciekło bezpowrotnie, bo pierwsze 9 miesięcy spędziłem w szpitalu i w tym czasie przeszedłem kilka ważnych dla życia operacji, co też było wielkim wyzwaniem dla lekarzy, aby zoperować tak małe ciałko, w którym są jeszcze mniejsze organy, a wszystkie tak delikatne, które nie przetrwają najmniejszego błędu lekarskiego. Na stałe mam w swoim małym ciałku 2 rurki, jedna jest w mojej szyi i pomaga mi oddychać, druga zaś znajduje się w moim brzuszku! Jem i piję przez tą rurkę nie czując smaku potraw. Chyba nikt sobie nie wyobraża jak ja chciałbym dowiedzieć się jak smakują kluseczki z sosikiem, rosołek albo lody. Sama rurka w moim brzuszku jest dość irytująca bo od czasu do czasu trzeba ją przekręcić, żeby np. nie przyrosła do ściany żołądka. Niezbyt to przyjemne uczucie i trochę się denerwuję kiedy ktoś to robi. Stale trzeba gmerać przy rurce a to do jedzenia, a to do mycia albo po prostu bo urosłem. Mam postanowienie Noworoczne i zarazem marzenie, bardzo realne do spełnienia, ale tylko z pomocą ludzi dobrego serca. Chciałbym pozbyć się rurki z szyi i brzuszka, w tym celu chciałbym pojechać na turnus rehabilitacyjny, gdzie będę miał bardzo dużo ćwiczeń i stymulacji w ciągu dnia. Niestety już same codzienne rehabilitacje kosztują ogromne pieniądze. Dlatego turnus pozostaje w sferze marzeń. Całe dnie pozostaję pod opieką hospicjum domowego gdzie mogę mieszkać z moimi rodzicami, poświęcają mi cały swój czas i oddają każdy grosz, ale moje niepełnosprawności wyczerpały już dawno rodziny budżet i moi kochani rodzice w pojedynkę nie dają już rady. Proszę, pomóż póki jest jeszcze nadzieja! Obiecuję, że dam z siebie wszystko, dzielnie będę znosił nawet te bolesne ćwiczenia, tylko mnie nie skreślaj! Może właśnie dzięki Tobie kiedyś pójdę na własnych nóżkach z mamą spróbować pierwszego w życiu smakołyku i to wszystko dzięki takim ludziom dobrego serca. Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia! Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym! PS. Ważne jest, by nie odkładać tej pomocy na później i pomagać jak najszybciej! Jan Suchonos - Subkonto nr 101668602
Mieszkańcy regionu mogą włączyć się do nietypowej akcji. Fundacja "Miej serce" z Rybnika zachęca do wysyłania listów z prośbą o pomoc, wraz z dołączonym lizakiem. To już kolejna edycja akcji, dzięki której udaje się pomóc rok pomocy dzieciom i kolejne listy Fundacji Miej Serce zostaną dostarczone. Jak co wiosnę organizacja rozpoczyna akcję "Koperta z lizakiem". To wyjątkowe działanie, dzięki któremu codziennie udaje się pomagać chorym i niepełnosprawnym. - Jako Fundacja od lat wspieramy najbardziej potrzebujących. Naszym celem jest stworzenie szansy, dzięki której każdy kto potrzebuje pomocy ją otrzyma. "Koperta z lizakiem" to dobrze znana, jedna z wielu akcji społecznych, którą tworzymy jako organizacja pożytku publicznego. Dzięki niej i ofiarowanemu wsparciu, dzieci dotknięte chorobą będą mogły kontynuować leczenie oraz rehabilitację - informują działacze Fundacji "Miej serce".Każdy może się zaangażować. Potrzeba tylko chęci i dobrego serca. Wystarczy pobrać ze strony internetowej ulotkę z wybranym podopiecznym, wydrukować ją i włożyć do koperty. Teraz już tylko wystarczy przekazać ją rodzinie, znajomym, czy sąsiadom. To wszystko!Do koperty można dołączyć słodki upominek. Będzie to miła forma podziękowania za okazaną pomoc, jak i znak rozpoznawczy potrzebne informacje znajdują się na stronie Fundacji Miej Serce: również do pobrania ulotki informacyjne. POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:TYDZIEŃ Magazyn informacyjny reporterów Dziennika ZachodniegoPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
fundacja miej serce logowanie