W sieci krąży mnóstwo przepisów na pyszne czerwone barszcze. Ten przepis na barszcz czerwony wg Magdy Gessler jest idealny na święta Bożego Narodzenia, ale jest tak dobry i zdrowy, że możesz go gotować praktycznie przez cały rok bez żadnej konkretnej okazji. Przepis na dobry barszcz czerwony Magdy Gessler nie jest trudny. Sernik to niewątpliwie ciasto, które kochają wszyscy. Nie może go więc zabraknąć na święta Bożego Narodzenia. Nie zawsze jednak wychodzi tak, jakbyśmy chcieli. Pierogi z grzybami i kapustą według Ewy Wachowicz. 300 g kapusty kiszonej. 30 g suszonych prawdziwków. 1 łyżka masła. sól. Grzyby namocz przez całą noc w wodzie. Odcedź, ale wody nie wylewaj - przyda się do podlewania farszu na patelni. Cebulę pokrój w kostkę i smaż na , aż będzie miękka i zarumieniona. Wyrobić na stolnicy. Z ciasta wykonać kulę. Podzielić na 3 części. Rozwałkować na prostokąt. Nałożyć około 1/3 masy makowej, pozostawiając "wolny brzeg". Zawinąć w roladę. Zlepić. Rulony zawinąć w papier do pieczenia (pamiętać o pozostawieniu wolnej powierzchni na wyrośnięcie ciasta) Rolady odstawić w ciepłe miejsce na Przepis na keks. Klasyczny keks z mnóstwem kolorowych bakalii. Keks pieczemy tradycyjnie na święta Bożego Narodzenia, ale nie tylko wtedy. Jest szybki do przygotowania i możemy go zrobić, gdy tylko najdzie nas ochota. Jest smaczny, aromatyczny, miękki, a jego dużą zaletą jest to, że długo utrzymuje swoją świeżość. Informacje Świąteczne pasztety z przepisów Ewy Wachowicz. Na wielkanocnym stole nie może zabraknąć bardziej i mniej tradycyjnych pasztetów. Oto sprawdzone przepisy, którymi podzieliła się z nami Ewa Wachow . Już kilkanaście lat przygotowuję dla całej rodziny uroczystą wigilijną wieczerzę w moim krakowskim domu. Niezmiennie składa się z 12 potraw, oczywiście obowiązkowo postnych. Przyrządzam je jeden jedyny raz w roku, specjalnie na tę okazję. Nie korzystam przy tym z żadnych książkowych przepisów, ale kieruję się wspomnieniami z mojego rodzinnego domu i nieocenionymi radami mojej mamy, wspaniałej kucharki i fantastycznego cukiernika. Zestaw potraw praktycznie zawsze pozostaje taki sam. Jedynymi elementami, przy których czasami coś "kombinuję", są przystawki. W tym roku, za radą Modesta Amaro przygotuję chleb razowy ze śledziem, pastą z awokado i rozgniecionymi malinami. I tak, zawsze na stole pojawia się karp po żydowsku oraz łazanki z makiem. Natomiast, np. śledź występuje w różnych wersjach. Czasem po grecku, z marchewką, pomidorami i rodzynkami, a czasem w śmietanie z jabłkami. Niekiedy są oba, bywa też, że nie ma śledzia tylko, np. dorsz. Jest pysznie i bardzo rodzinnie. Takie święta kocham. Nie rozumiem narzekania na przygotowania świąteczne – dla mnie to najprostsza kolacja na świecie, bo przepisy są niezmienne od lat. Najważniejsza jest logistyka. Mam w telefonie ustawione przypomnienia, co kiedy zrobić. Już w październiku nastawiam ciasta na pierniki, bo powinno leżakować kilka tygodni. Wtedy jest najlepsze! Wiem, kiedy nastawić zakwas na barszcz, a kiedy zrobić zakupy. Uwielbiam tę świąteczną krzątaninę. Moje potraw wigilijne są proste, takie jakie znam z rodzinnego domu. Święta kojarzą mi się z zapachem pomarańczy. To chyba najsilniejsze kulinarne skojarzenie z dzieciństwa. Dorastałam w czasach PRL-u, kiedy cytrusy były rarytasem widzianym – dosłownie – od święta. A te egzotyczne owoce można było kupić jedyni w ograniczonej ilości. Dlatego cieszyłam się, kiedy tata przynosił do domu kilka pomarańczy. Obieraliśmy jedną, dzieliliśmy ją na cząstki tak, by każdy z domowników skosztował tego przysmaku. Jak one pachniały! Nie tak jak dzisiejsze pomarańcze, które praktycznie nie mają aromatu. Tęsknię za tym zapachem i chętnie wracam myślami to świąt z czasów dzieciństwa w rodzinnych Klęczanach, kiedy mięliśmy tak niewiele, a zarazem tak dużo. Wspomnienie: Mama zawsze jednak stawiała sobie za ambicję przygotować tuzin tradycyjnych potraw. I z reguły się udawało. A jak nie, to... liczyliśmy wszystkie dodatki i owoce w kompocie. I rachunek musiał się zgodzić – tak, żeby wyszło dwanaście dań! (śmiech). A każdy z uczestników wieczerzy musiał spróbować wszystkich potraw i... nikt się nie bronił, nikt nie kalkulował, czy starczy mu miejsca w żołądku na dziesiątą, jedenastą i dwunastą potrawę. Ale to też inne czasy były – czasy, kiedy święta Wielkanocne, a zwłaszcza Bożego Narodzenia były dosłownie świętem. oczywiście przede wszystkim pod względem religijnym, ale również kulinarnym. W tych szarych, biednych i – może nie głodnych, ale bardzo nudnych pod względem jedzenia czasach – święta to była okazja najedzenia się pysznych, choć przecież tradycyjnie postnych dań. Taką też tradycję zachowuję teraz, w swoim krakowskim domu. I to pomimo tego, że od kilku lat Wigilia nie musi być postna, że można jeść w tym dniu mięso... Nasza rodzina jest cały czas wierna tradycji – to obyczaj, który warto zachować. A mięso można przecież zjeść na obiad w pierwszy dzień świąt. Ewa Wachowicz radzi: Zobacz, jak udekorować dom na święta Oryginalne prezenty na święta

ciasta na święta bożego narodzenia ewy wachowicz